piątek, 09 luty 2018 11:32

Olimpijczycy z Podczerwonego i Koniówki

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Szkoła Podstawowa w Podczerwonem nie jest ośrodkiem sportowym, nie może też walczyć o miano kolebki polskich olimpijczyków, jednak może się pochwalić kilkoma wychowankami, którzy tu zaczynali swoje kariery, a po latach reprezentowali kraj na sportowych arenach świata.

Najbardziej znanym aktualnie wychowankiem szkoły jest oczywiście Wojciech Marusarz, który dzięki wyrzeczeniom, ciężkiej pracy i bardzo dobrym wynikom w swojej ulubionej dziedzinie – kombinacji norweskiej, zdobył nominację do startu w XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2018 w Pjongczangu w Korei Południowej. Jest reprezentantem polskiej drużyny narodowej.

Wojtek dorastał w Podczerwonem i jest wychowankiem tutejszej szkoły. Jest pasjonatem zimowych dyscyplin sportowych, a przede wszystkim tej ulubionej, z którą związany jest od najmłodszych lat, i która przyczyniła się do tego, że w wieku 24 lat może nazywać się olimpijczykiem.

Krótko przed wyjazdem do Pjongczangu mówił o sobie zbijając słuchaczy z tropu, że osiągnął już cel, ale dodał, że wpis do annałów olimpijskich zobowiązuje i chciałby pokazać się z jak najlepszej strony. Wierzymy, a tymczasem trochę historii i słowo o innych absolwentach Szkoły Podstawowej w Podczerwonem – również nominowanych olimpijczykach.

Przenosimy się do Grenoble we Francji, gdzie w 1968 roku rozgrywane są X Zimowe Igrzyska Olimpijskie, a jednym z wielu reprezentantów Polski jest, pochodzący z Koniówki Andrzej Fiedor. Po błyskotliwej karierze juniora, Jędrek dostaje się przebojem do kadry seniorów delegowanych na olimpiadę jako członek sztafety polskich biathlonistów. Jest wówczas dwudziestocztero-latkiem i obok Józefa Różaka, oraz Stanisława Szczepaniaka – chłopców z Kościeliska, a także Stanisława Łukaszczyka z Murzasichla walczy w sztafecie 4 x 7,5 km. Grupa zbiera wtedy „blachę” z czterema nie celnymi strzałami, gdy zwycięzcy – sztafeta ZSRR pudłuje dwa razy.

Biathlon, obok skoków nagle staje się dyscypliną sportową, która warta jest uwagi oraz inwestycji, natomiast Andrzej jest bohaterem Koniówki i regionu. Okres między olimpiadami wypełnia mniej udanymi startami w mistrzostwach polski i świata, mimo to zaliczany jest do kręgu najlepszych polskich biathlonistów. W roku 1972 zostaje ponownie wystawiony do drużyny reprezentującej nasze barwy i na XI Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Sapporo w Japonii, w biegu na 20 km plasuje się na 48 miejscu. Przyczyną odległej lokaty są karne minuty, które uzyskuje po 11 niecelnych strzałach. Biathlon jednak nie traci w naszym regionie na popularności, a Jędrek jest nadal idolem, który ciągnie za sobą masy naśladowców. Oczywiście najwięcej jest ich w jego otoczeniu – w Koniówce, Podczerwonem i Kościelisku, gdzie odbywa swoje treningi. Jednym z jego naśladowców i godnych olimpijskiego miana staje się młodszy o siedem lat Ludwik Zięba.

Zauważony przez trenerów Ludwik, już od 1970 roku wystawiany jest z powodzeniem w polskiej reprezentacji juniorów, a od 1975 po raz pierwszy w kadrze seniorów z Janem Szpunarem, Andrzejem Rapaczem i Wojciechem Truchanem. Wspólnie walczą na Mistrzostwach Świata w Biathlonie w Anterselva we Włoszech o podium w sztafecie 4 x 7,5 i honorowani są trzecim miejscem ustępując jedynie sztafecie ZSRR i Finlandii. To automatycznie przekłada się na nominację do igrzysk olimpijskich, które za rok mają miejsce w Innsbrucku w Austrii. Sztafeta w tym samym składzie, mimo że od ostatniego sukcesu zaliczana jest do kręgu faworytów, nie może podołać wyzwaniu i w efekcie zajmuje 12 pozycję.

Ludwik jednak nadal trenuje i wraz z Andrzejem mają w Koniówce i Podczerwonem wielu naśladowców. Przez lata biegają z nimi rówieśnicy i młodzież, a z boku starszyzna prześciga się w promowaniu kolejnych potencjalnych olimpijczyków. Ku ich zadowoleniu w roku 1994 kolejny wychowanek szkoły zostaje powołany do drużyny olimpijskiej. Jest nim Krzysztof Topór, również biathlonista, którego kariera biegnie równolegle z karierą najbardziej znanego wówczas polskiego biathlonisty - Tomasza Sikory.

Krzysiek startuje w swojej pierwszej olimpiadzie w roku 1994 w Lillehammer w Norwegii i jako jeden z najmłodszych uczestników zajmuje 61 miejsce w sprincie. Cztery lata później w Nagano w Japonii gra niewdzięczną rolę rezerwowego, za to trzykrotnie biega na XIX Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Salt Lake City w USA. W biegu indywidualnym zajmuje 74 miejsce, w sprincie jest 61, natomiast w sztafecie 4 x 7,5 km razem z Wojciechem Kozubem, Tomaszem Sikorą i Wiesławem Ziemianinem plasuje się na 9 miejscu.

Mimo że jeszcze kilku dobrze zapowiadających się następców Andrzeja, Ludwika i Krzyśka mierzyło konsekwentnie do olimpijskiego celu, na kolejnego trzeba nam było czekać do dzisiaj. Wojtek, trzymamy za Ciebie kciuki!

Bogusław Zięba

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Będzie się działo ... zapowiedzi wydarzeń polecanych przez Góral Info

Błąd: Brak artykułów do wyświetlenia

stat4u